Neuschwanstein – baśniowy zamek szalonego króla
Europa Niemcy

Neuschwanstein – baśniowy zamek szalonego króla

Zamek Neuschwanstein jest doskonałym przykładem tego, że marzenie jednego człowieka może zmienić losy państwa, którym władał. Jedyna w swoim rodzaju architektura, wspaniałe położenie wśród alpejskich gór czyni go jedną z najbardziej charakterystycznych budowli na całym świecie. Jeśli dodać do tego legendy związane z szaleństwem właściciela zamku, nie pozostaje nic innego jak udać się do Bawarii. Wzniesiony na skale stał się jej wizytówką, odwiedzaną rokrocznie przez miliony turystów. Bajkowa budowla stojąca na tle przepięknych wzgórz, nieopodal jeziora Alpsee stała się popularnym obiektem wykorzystywanym często na znaczkach, widokówkach lub puzzlach. Zamek fotografowany jest w wielu odsłonach, w porannej mgle, w wieczornym blasku gwiazd, na tle zimowej aury czy w otoczeniu pokrytych jesiennymi kolorami drzew. Zawsze jednak budzi taki sam zachwyt niezależnie od pory roku czy dnia.

Zamek Neuschwanstein widziany z lotu ptaka
Zamek Neuschwanstein widziany z lotu ptaka

Neuschwanstein zainspirował samego Walta Disneya (1901-1966), który wykorzystał wiele jego elementów w swoich kreskówkach, jak choćby w bajce o Kopciuszku. Zamek pojawia się między innymi w logo disnejowskiej korporacji i stał się znakiem rozpoznawanym na całym świecie.
Władcą na zamku Neuschwanstein był Ludwik II Bawarski (1845-1886), który wychował się na znakomitym królewskim dworze, jako syn Maksymiliana II Wittlesbacha (1811-1864) i pruskiej księżniczki Marii Fryderyki (1825-1889), pochodzącej z rodu Hohenzollernów. Już od najmłodszych lat był on przygotowywany, jako najstarszy syn, do objęcia tronu po swoim ojcu. W dzieciństwie otrzymał bardzo staranne wykształcenie wojskowe, co było wręcz nieodzownym elementem edukacji. Wydawałoby się więc, że młody książę ma wszystko czego potrzeba aby w przyszłości zostać królem. Brakowało mu jednak jednego – miłości rodziców. Na wielu dworach królewskich dzieci, zwłaszcza te wobec których żywiono nadzieję na sukcesję, były odbierane matkom i oddawane w ręce korepetytorów i wychowawców, którzy mieli za zadanie przygotować swych podopiecznych do roli władcy. W tamtych czasach takie postępowanie było zgodne z etykietą dworką, a sprzeciw wobec niej byłby niemile widziany.
Ludwik II wstąpił na tron w wieku 18 lat, po śmierci swego ojca Maksymiliana. Już u progu rządów stanął on przed koniecznością rozwiązania palących problemów politycznych. W wyniku wojen, które wybuchły najpierw pomiędzy Austrią a Prusami, a następnie Prusami i Francją Bawaria straciła swą suwerenność wschodząc w skład utworzonego w 1867 roku Związku Północnoniemieckiego. Sposób sprawowania władzy, uległość wobec Prus oraz brak zainteresowania polityką zagraniczną przysporzył młodemu królowi wielu wrogów.
Biografowie Ludwika II często podkreślają, iż to właśnie pozbawione czułości dzieciństwo mogło być główną przyczyną późniejszych jego zachowań w życiu dorosłym. Król był osobą niezwykle skrytą, stroniącą od ludzi i problemów życia codziennego. Już od najmłodszych lat uciekał w świat fantazji, baśni i opowieści o rycerzach. Być może otoczenie, w którym przebywał przyczyniło się do tych ucieczek. Ludwik jako dziecko spędził sporą część czasu w wybudowanym przez jego ojca zamku Hohenschwangau. Wzniesiono go na ruinach XII-wiecznej twierdzy, posadowionej na wzgórzu i otoczonej wspaniałymi lasami. Budowli nadano styl neogotycki, który od razu przywołuje na myśl średniowieczne legendy.

Zamek Hohenschwangau, w którym wychowywał się przyszły król Ludwik II Bawarski
Zamek Hohenschwangau, w którym wychowywał się przyszły król Ludwik II Bawarski

Ludwik miał niewielu przyjaciół, a relacje które łączyły go z innymi osobami nie były pozbawione dramatycznych momentów. Jedną z jego najbardziej oddanych przyjaciółek była Elżbieta Bawarska, bardziej znana jako Sissi (1837-1898), kuzynka Ludwika II, wywodząca się z palatyńskiej linii Wittelbachów , późniejsza cesarzowa Austrii i królowa Węgier. Łączyło ich zamiłowanie do literatury i sztuki, podobna wrażliwość oraz sposób patrzenia na otaczający świat. Te bliskie stosunki przetrwały aż do śmierci króla. Niektórzy biografowie twierdzili wręcz, iż wykraczały one nawet poza granicę protokołu. Niewiele brakowało, a Ludwik zostałby szwagrem Elżbiety, gdyż był zaręczony z jej siostrą Zofią (1847-1897). Ponieważ oczekiwania wobec młodego władcy były bardzo wysokie, nie brakowało nacisków aby dobrze się ożenił i spłodził męskiego potomka. Początkowo wydawało się, iż małżeństwo zapewni szczęście nie tylko parze młodej, ale także zacieśni więzi łączące obie, blisko spokrewnione rodziny. O rękę Zofii starało się wielu bogatych książąt, ona wybrała Ludwika. Jednakże narzeczeństwo szybko przyniosło rozczarowanie. Król wielokrotnie odwlekał datę ślubu, pomimo iż ogłoszono już oficjalnie zaręczyny. Zniecierpliwiona i zrozpaczona Zofia wdała się w płomienny romans z Edgarem Hanfstaenglem, który był tylko fotografem. Tylko, ponieważ w tamtych czasach związek panny z tak dobrego domu z człowiekiem z niższej warstwy społecznej był nie do pomyślenia i nie do przyjęcia przez rodzinę Zofii. W międzyczasie Ludwik II zerwał zaręczyny, pisząc do narzeczonej pełen emocji list, w którym oferował jej dozgonną przyjaźń, zamiast miłości której nie potrafił jej dać. Matka Zofii, Ludwika (1808-1892), aby uniknąć skandalu natychmiast wyszukała jej nowego kandydata na męża – francuskiego księcia Ferdynanda Orleańskiego (1844-1910).

Ludwik II nigdy się nie ożenił i nie szukał więcej panny, z którą mógłby wstąpić w związek małżeński. Spekuluje się, iż w tym czasie dała o sobie znać choroba psychiczna, stąd królowi czasami nadaje się przydomek „Szalony”. Spory odnośnie jego zdrowia psychicznego toczą się do dziś. Część naukowców twierdzi, iż badania jak choćby przeprowadzanie ich bez obecności pacjenta, zawierały podstawowe błędy, przez co postawienie prawidłowej diagnozy było niemożliwe. Ponadto wydaje się prawdopodobne, iż przypisanie Ludwikowi choroby było spiskiem zawiązanym przez jego przeciwników politycznych, mającym na celu odsunięcie go od władzy. Tak też się stało 10 czerwca 1886 roku, gdy oficjalnie uznano Ludwika za niezdolnego do pełnienia swych funkcji głowy państwa i zmuszono do abdykacji. Na jego miejsce wstąpił wuj, Luitpold Bawarski (1821-1912) i jako regent sprawował władzę aż do swej śmierci. Za Ludwikiem bardzo gorąco wstawiła się Elżbieta Bawarska, podważając opinię lekarzy jakoby król był obłąkany. On sam wystosował list do swoich poddanych, w którym złożył oświadczenie, iż jest w pełni władz umysłowych, a zaistniała sytuacja to wynik podstępnych działań jego ministrów. List miał ukazać się w lokalnej prasie następnego poranka, ale druk został wstrzymany i ostatecznie nie doszło do publikacji tego oświadczenia.
Trzy dni po tych wydarzeniach ciało Ludwika znaleziono w pobliskim jeziorze Starnberg. Do dziś okoliczności śmierci Ludwika II budzą wiele wątpliwości i kontrowersji. Część historyków i badaczy twierdzi, iż w obliczu klęski popełnił on samobójstwo, inni zaś że został zamordowany. Faktem jest, iż 13 czerwca 1886 roku król udał się na spacer ze swoim osobistym lekarzem Johannem von Guddenem (1824-1886), a ich ciała znaleziono w ten sam dzień, tuż przed północą. Przeprowadzono autopsję oraz śledztwo, mające na celu wyjaśnienie przyczyn zgonu obu nieszczęśników. Nie dały one jednak odpowiedzi na pytanie co tak naprawdę się wydarzyło nad brzegiem jeziora. Za najbardziej prawdopodobną przyjmuje się wersję, iż król chciał odebrać sobie życie, a von Gudden stanął mu na drodze. Utopił on więc swojego lekarza, po czym dokończył samobójczy plan. Świadczą o tym obrażenia na ciele lekarza oraz ślady walki, natomiast brak jest obrażeń na ciele króla. Ludwik II Bawarski został pochowany z należnymi honorami w Kościele Św. Michała w Monachium.

Jakkolwiek by nie było, Ludwik II prowadził dość ekscentryczny tryb życia. Szczególne miejsce w jego sercu zajmował kompozytor Richard Wagner (1813-1883), którego opery oczarowały królewską duszę. Ludwik, jak tylko objął władzę, stał się mecenasem Wagnera, spłacając jego długi i finansując przez wiele lat kolejne przedsięwzięcia artystyczne. Niewątpliwie twórczość kompozytora odcisnęła ogromne piętno na królu Bawarii. Fascynacja ta zaczęła stopniowo przenikać każdą sferę życia Ludwika, oddalając go coraz bardziej od spraw życia codziennego oraz politycznego. Uciekał w świat fantazji i wagnerowskich oper, zapominając o roli władcy, jaką napisało dla niego życie. Utożsamiał się z bohaterami stworzonych przez kompozytora baśniowych opowieści. Zamiast na układach politycznych, Ludwik skupiał uwagę na realizacji swoich marzeń. Najbardziej znamiennym tego przejawem było rozpoczęcie budowy zamku Neuschwanstein, który miał swą architekturą przywoływać czasy średniowiecznych rycerzy i legend. Król, w pełnych zachwytu listach pisał do Wagnera, iż zamierza wybudować wspaniałą fortecę, która wiernie odda atmosferę wymyślonych przez niego miejsc i bohaterów. Wskazywał, które części zamku będą odnosić się do poszczególnych aktów opery. I tak na przykład Sala Śpiewaków miałaby nawiązywać do napisanego przez kompozytora dzieła pt. „Tannhäuser”, opowiadającego o zbłąkanym rycerzu szukającym szczęścia najpierw w boskim, a potem w ziemskim świecie. Choć Ludwik gorąco pragnął by jego ulubiony muzyk był częstym gościem na nowym zamku, ten ostatni nigdy nie odwiedził Neuschwanstein. Wagner zmarł trzy lata wcześniej niż Ludwik, nie doczekawszy ukończenia bajkowej budowli, która de facto była hołdem złożonym jego twórczości.

Do przygotowania projektu przystąpił monachijski malarz Christian Jank (1833-1888), który pracował również jako dekorator teatralny. Ponieważ jego wyobrażenia oper Wagnera przypadły Ludwikowi II do gustu, został on zatrudniony przy budowie zamku jako jeden z architektów. Pomimo, iż w trakcie budowy wielokrotnie dokonywano zmian w pierwotnym projekcie, to właśnie Jank’owi zawdzięczamy wygląd i bryłę zamku, choć sam król miał tu również niemały wkład. Wszystkie plany opierały się o roztaczane przez niego wizje i wytwory jego wyobraźni. Ludwik do samego końca czynnie uczestniczył w budowie, nadzorując postęp prac.
Początkowo Neuschwanstein miał powstać na skale, na której znajdowały się ruiny zamków leżących nieopodal Hohenschwangau. To tam młody Ludwik wielokrotnie wymykał się na wielogodzinne wędrówki, zafascynowany okolicznymi krajobrazami i pozostałościami starych budowli. Ruiny miały, zgodnie z pierwotnym projektem, stanowić integralną część nowego zamku. Plany te jednakże porzucono ze względu na trudności, jakie napotkano po rozpoczęciu budowy. Okazało się bowiem, iż stare mury nie nadają się do wykorzystania, dlatego przystąpiono do ich rozbiórki i przygotowania terenu pod dalsze prace.

Zamek Neuschwanstein w zimowej scenerii
Zamek Neuschwanstein w zimowej scenerii

Kamień węgielny wbudowano 5 września 1869 roku. Trzy lata później ukończono podpiwniczenia budynku, a w 1876 roku gotowa była pierwsza kondygnacja. Pod koniec 1882 roku wykonano pozostałe piętra i choć prace nad urządzeniem wnętrz szły bardzo wolno, Ludwik mógł pomieszkiwać w części pomieszczeń. Sprowadził na zamek swoją matkę, która do tej pory większą część swojego wdowiego życia po śmierci męża spędziła w Hohenschwangau. Maria Fryderyka nie była zachwycona ani fantazjami syna, ani tym bardziej przyjaźnią z Wagnerem, którego uważała za utracjusza i osobę wykorzystującą naiwność i bezgraniczną przyjaźń Ludwika. Z pewnością miała żal do syna o to, iż zupełnie odsunął się od polityki oraz że wszystkie odziedziczone po ojcu pieniądze przeznaczył na realizację swoich architektonicznych planów. Wbrew powszechnej opinii Ludwik sfinansował całość przedsięwzięcia z własnej kieszeni, nie naruszając przy tym państwowego skarbca. Ponieważ rosnące koszty prac znacznie przekroczyły założony budżet, król musiał zaciągnąć olbrzymie pożyczki i kredyty pozwalające na dokończenie rozpoczętych inwestycji. Niestety Ludwik nie doczekał końca budowy. Po jego śmierci część planów porzucono, część jednak zrealizowano zgodnie z pierwotnym zamysłem.
Ponieważ król nie miał męskiego potomka, Neuschwanstein przeszedł na własność państwa. Ludwik co prawda miał młodszego brata Ottona (1848-1916), ale jemu również przypisywano chorobę psychiczną, w związku z czym uznano go za niezdolnego do objęcia sterów władzy, którą w jego imieniu sprawował wspomniany wcześniej regent.
Zastanawiano się co zrobić z zamkiem, który miał być prywatnym refugium Ludwika II przed otaczającym go światem zewnętrznym. Podjęto ostatecznie decyzję o udostępnieniu go dla zwiedzających. Już wkrótce okazało się, że był to doskonały pomysł. Ponieważ budowa Neuschwanstein od początku budziła tyleż zachwytu co kontrowersji wśród miejscowej ludności, od razu przyciągnął tłumy odwiedzających. Dzięki opłatom jakie pobierano za zwiedzanie zamku, możliwe stało się spłacenie długów zaciągniętych przez Ludwika na jego budowę. Pomimo, iż koszty utrzymania tak dużej budowli są ogromne, wpływy ze sprzedaży biletów znacznie je przewyższają przynosząc rokrocznie milionowe zyski.

Brama wjazdowa do zamku Neuschwanstein zamknięta z dwóch stron okrągłymi wieżami
Brama wjazdowa do zamku Neuschwanstein zamknięta z dwóch stron okrągłymi wieżami

Zamek, pomimo iż na pierwszy rzut oka architektonicznie nawiązuje do średniowiecznych warowni nigdy nie miał pełnić funkcji obronnych. Mury nie zostały wyposażone w stosowne umocnienia, a liczne baszty i wieże mają charakter tylko i wyłącznie dekoracyjny. Zgodnie z planem zamek nie miał być nawet budowlą reprezentacyjną, w której koronowane głowy podejmują swych gości. Miało się w nim mieścić jedynie kilka komnat przeznaczonych dla króla i jego świty, reszta zaś być sceną na której wystawiano by wagnerowskie opery.
Bryła budowli jest nieregularna, lecz doskonale wtapia się w stromą skałę, na której jest osadzona. Do kompleksu prowadzi okazała brama, zamknięta z dwóch stron okrągłymi wieżami. Wyróżnia się ona na tle całej budowli charakterystycznym, jaskrawoczerwonym kolorem. Całość zwieńczona jest blankami, które w zamkach obronnych, głównie tych wznoszonych w czasach średniowiecza pełniły funkcję schronu dla łuczników lub strzelców rozlokowanych na murach. Brama ozdobiona jest ponadto balkonem z dwoma przybudówkami, a w centralnej części widnieje herb królów bawarskich.
Neuschwanstein składa się z kilku niezależnych budynków, rozlokowanych na dwupoziomowym dziedzińcu przedzielonym murem i okazałymi schodami. W dolnej części znajduje się podstawa czterobocznej, największej na zamku wieży. Wchodząc wyżej ukazuje pięciokondygnacyjny, strzelisty budynek pałacowy będący centralną częścią zespołu zamkowego. Prowadzą do niego zabudowania, które według kanonów architektury warownej miały być pomieszczeniami dla służby i rycerzy broniących dostępu do zamku. Przeciwległe zabudowania mają otwartą przestrzeń, na której planowano urządzić ogród i tarasy dla króla.
Do pałacu głównego prowadzą dwa rzędy, symetrycznie ustawionych względem dziedzińca schodów. Frontowa ściana ozdobiona jest dwiema wieżyczkami, umieszczonym centralnie na przedostatniej kondygnacji balkonem oraz freskami. Charakterystyczne dla zamku są liczne wieże dodające mu lekkości. Na dwuspadowym dachu umieszczono zaś okrągłe wieże, będące przedłużeniem klatki schodowej znajdującej się wewnątrz budynku. Tylna część pałacu została wyposażona w dwukondygnacyjną galeryjkę, której okna wychodzą wprost na Wyżynę Bawarską oraz jezioro Aplensee.

Podziwiając Neuschwanstein z zewnątrz uderzająca jest prostota konstrukcji oraz eleganckie, ażurowe ozdoby. Można tu odnaleźć liczne nawiązania do romańskiego i gotyckiego stylu, jak choćby podwójne lub potrójne okna przedzielone smukłą kolumienką i zakończone arkadą, strzelista forma bryły przywołująca na myśl średniowieczne katedry, czy też smukłe, sięgające nieba wieże.
Wnętrze zamku dzieli się na izby dla służby oraz część mieszkalną przeznaczoną do wyłącznej dyspozycji króla oraz sale reprezentacyjne. Pomimo iż powierzchnia wszystkich pomieszczeń obejmuje ponad 6.000 m2, jedynie niewielka ich część została udostępniona dla zwiedzających. Pokoje dla osób obsługujących zamek miały być wyposażone skromnie, acz wygodnie. W każdym z nich znajduje się niezbędne umeblowanie takie jak solidne, drewniane łóżko czy szafa.
Komnaty królewskie przypominają te, w których niegdyś mieszkało bogate rycerstwo. Ściany udekorowano wspaniałymi, kunsztownie rzeźbionymi boazeriami oraz licznymi freskami, których motywy zaczerpnięto z wagnerowskich dzieł muzycznych, legendach o św. Graalu czy opowieściach o męstwie rycerzy króla Artura. Można tu odnaleźć liczne nawiązania do sztuki gotyku, poprzez kolumny podtrzymujące sklepienia pomieszczeń, ażurowe rozety i półłuki, które są charakterystyczne dla tego stylu architektonicznego. W pokojach znajdują się jedynie niezbędne sprzęty, takie jak łóżko, kilka krzeseł, stół i komoda.
Najbardziej reprezentacyjnymi pomieszczeniami w zamku miały być Sala Śpiewaków i Sala Tronowa, które jednocześnie zajmują największą powierzchnię. Pierwsza z nich jest przykładem wymieszania różnych, nieraz bardzo odległych od siebie stylów architektonicznych. O ile drewniany sufit podzielony kwadratowymi, inkrustowanymi w drewnie kasetonami przywołuje na myśl charakterystyczne bawarskie sklepienia, o tyle scena znajdująca się na wschodniej stronie sali inspirowana była sztuką mauretańskich pałaców, odgrodzona od reszty pomieszczenia bogato wykończoną kolumnadą oraz malowidłami. Potężne kandelabry zwisające jeden obok drugiego z sufitu przypominają królewską koronę noszoną w czasach średniowiecza przez ówczesnych władców. Wnętrze doświetlają dodatkowo wysokie świeczniki stojące wzdłuż północnej i południowej ściany Sali Śpiewaków. Ta pierwsza ozdobiona jest potrójnymi oknami, przedzielonymi murem z wymalowanymi freskami. Druga natomiast składa się z dwóch części – dolnej oraz górnej zwieńczonej galerią, na której mogła zasiadać widownia. Ludwik II nie planował jednak zapraszać doń żadnych, oprócz Ryszarda Wagnera, gości. W Sali Śpiewaków miały być wystawiane prywatne przedstawienia przeznaczone jedynie dla królewskich oczu i uszu.

Sala Śpiewaków w Zamku Neuschwanstein
Sala Śpiewaków w Zamku Neuschwanstein

Sala Tronowa jest nieco mniejsza o Sali śpiewaków, ale zajmuje aż dwa piętra. Wchodząc do niej nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż jest się w bizantyjskiej świątyni, tym bardziej że zdecydowana większość ścian udekorowana jest malowidłami przedstawiającymi świętych i motywy religijne. Sala z trzech stron otoczona jest wspaniałymi arkadami, by poprowadzić na końcu do złoconej absydy, zwieńczonej marmurowymi schodami. W tym miejscu miał stanąć tron przeznaczony dla Ludwika. Okrągłe, zakończone kopułą sklepienie wychodzi wprost na środek komnaty. Być może wymalowane na nim słońce oraz rozgwieżdżone niebo strzeżone z czterech stron przez anioły mają przypominać o tym, iż władza została nadana królowi przez Boga i nikt nie powinien sprzeciwiać się woli boskiej. Z sufitu zwisa ważący blisko tonę żyrandol, który zgodnie z życzeniem Ludwika został zaprojektowany na wzór bizantyjskiej korony.

Komnata sypialna w zamku Neuschwanstein
Komnata sypialna w zamku Neuschwanstein
Wnętrze zamku Neuschwanstein. Złote sufity, kolumny i malowidła ścienne nawiązujące do oper Ryszarda Wagnera
Wnętrze zamku Neuschwanstein. Złote sufity, kolumny i malowidła ścienne nawiązujące do oper Ryszarda Wagnera

Ludwik II Bawarski poświęcił niemal całe życie na realizację marzeń, które zupełnie odbiegały od roli, jaka została mu przypisana jako głowie państwa. Na arenie politycznej okazał się królem słabym i uległym wobec przeważających siłą i potęgą Prus. Ocena rządów Ludwika dokonana przez historię nie jest dla niego łaskawa, lecz gdyby nie jego zamiłowanie do sztuki i konsekwentne dążenie do spełnienia swych wizji i pragnień, Bawaria nigdy nie wzbogaciłaby się o ten piękny, a zarazem tajemniczy zamek.

 

Zobacz również

Łuk Triumfalny

Paryż ponad dachami domów

Ponta do Garajau. Na pierwszym planie domy wybudowane na klifie, w tle statua Chrystusa

Ponta do Garajau – portugalskie Rio de Janeiro

Uwaga na niedźwiedzie polarne. Zorza polarna nad wyspami Svalbardu

Svalbard – w kranie niedźwiedzi polarnych

Rzeka Reuss przecinająca Lucernę. W tle Kapellbrücke

Kapellbrücke – najstarszy drewniany most w Europie

Zorza polarna (Aurora borealis) nad lapońskim niebem

Laponia – w krainie reniferów

Zwiedzaj, bo warto!

Instagram